#44 Kevin sam w domu okiem preppersa

Witam w 44., świątecznym, specjalnym odcinku Preppers Podcast. A cóż może być bardziej preppersko-świątecznego niż Kevin sam w domu? Chyba tylko poradnik, jak przygotować się na wigilię, aby nie umrzeć z przejedzenia…

Żeby nie umrzeć z przejedzenia, trzeba oczywiście jeść z umiarem. Ciemna strona kolacji wigilijnej to właśnie to folgowanie sobie z żarciem, przez które wielu ludzi ociera się o śmierć, a większość wykonuje mocny stress-test organizmu. 

Druga ciemna strona kolacji wigilijnej to wyrzucanie jedzenia. Przeważnie przygotowuje się go znacznie więcej niż potrzeba. Jest ono jedzone przez kilka dni, ale ostatecznie i tak coś trafia do śmietnika, co jest w sumie bardzo smutne, bo jedzenie w śmietniku to coś, co nie powinno mieć miejsca. 

Co do Kevina…

Wierzecie lub nie, ale kiedyś Kevin sam w domu był po prostu fajnym filmem świątecznym. Ja już jestem trochę stary, więc oglądałem go w latach 90 jako nastolatek. I dla mnie to było takie radosne fajne kino amerykańskie, jak Blues Brothetrs, Powrót do przyszłości, pogromcy duchów czy pierwsza Szklana pułapka, która zresztą również mogłaby być bohaterem dzisiejszego odcinka, ponieważ jest to kino świąteczne.

Dziś jest to film-mem. Film, którego nikt nie chce oglądać, ale każdy chce, by leciał w święta. Ale także film, który daje ogromną satysfakcję tym, którzy mając 10 lat, nie zrobili kariery aktorskiej. Bowiem odtwórca głównej roli Macaulay Culkin, ku uciesze wielu zazdrosnych i nieżyczliwych ludzi, stoczył się i wpadł w narkotyki. I choć dziś funkcjonuje już chyba znacznie lepiej, to sam jego wygląd wskazuje na bogatą biografię.

Filmu Kevin sam w domu nie tak łatwo jest skojarzyć z preppingiem

Jest to karkołomne. Ale zastanówcie się – gościu broni domu przed włamywaczami. Fakt, że ma on w filmie 8 lat, a włamywacze to tacy trochę źli wujkowie, a trochę totalne łajzy, ale jest wtargnięcie. A wtargnięcie pozostaje wtargnięciem. W Ameryce za coś takiego można człowieka zastrzelić. 

Druga strona medalu jest taka, że nie oszukujmy się, ale film ten nie przedstawia praktycznie żadnej wartości prepperskiej. To czysta rozrywka. A patenty, które wykoncypował szczeniak, nijak nie dałyby się zastosować w prawdziwym życiu. Ale gdybym ja się w nim czegoś nie doszukał, to rzeczywiście musiałbym nagrać odcinek o tym, jak nie zadławić się ością z karpia. 

Jest jedna rzecz, która – w mojej opinii – przynajmniej skłania czy tam zachęca do refleksji. Chodzi mianowicie o ten wątek, że…

Kevin jest strasznym łobuzem

Jest to podkreślane od samego początku, jak również w filmie widzimy wiele typowo chłopięcych zabaw, jak np. strzelanie z wiatrówki do żołnierzyków.

Nie chodzi mi o to, że teraz będę próbował ukuć jakąś teorię, że jak ktoś jest łobuzem i bawi się petardami za pacholęcia, to w dorosłym życiu będzie super preppersem. Nie. Ale dziwnym trafem, na podobną refleksję naprowadził mnie inny wytwór popkultury, serial Mgła, będący dość kiepską adaptacją twórczości Stephena Kinga. I jest tam taka bohaterka, która zostaje wprowadzona do fabuły w taki sposób, że praktycznie od razu trafia do aresztu. Nie do końca wiemy o co chodzi i prawdopodobnie się nie dowiemy, bo serial był tak kiepski, że zakończył się na jednym sezonie. 

W każdym razie w pewnym momencie jest taki dialog dwóch innych bohaterów, że może warto zabrać tamtą z tego aresztu, bo pewnie potrafi odpalić samochód na krótko. A właśnie taka kompetencja była im potrzebna. Drugi bohater mówi, że przecież ona siedzi w areszcie i może kogoś zabiła, na co ten pierwszy, że w takim razie lepiej mieć ją po naszej stronie.

Są różnego rodzaju zaradności

Są ludzie, którzy świetnie radzą sobie w życiu zawodowym, są tacy, którym wiedzie się przeciętnie, ale mają bardzo udane życie rodzinne, bardzo dobrze radzą sobie z relacjami z innymi ludźmi, z relacjami rodzinnymi, są super rodzicami, mają udane związki. Są ludzie, którzy robią świetne inwestycje, świetne biznesy i są też typowi ogarniacze konkretnych tematów – każdy ma jakiegoś ziąbla, który świetnie ogarnia sprzęt… i tutaj wstawcie sobie dowolną kategorię sprzętu… i do tego ziąbla udajecie się, gdy chcecie kupić sobie nowy jakieś tam coś. W więzieniach na przykład mamy ludzi, którzy potrafią przetrwać dzięki swojej sile i umiejetnościom, ale mamy też ludzi, którzy potrafią przetrwać dzięki swojemu intelektowi i temu, że są w stanie skorzystać z pomocy tych pierwszych. 

I teraz cały ten mój enigmatyczny wywód nie miałby żadnego sensu, gdybym nie połączył tego z preppingiem, i nie udowodnił, że Kevin sam w domu ma z tym cokolwiek wspólnego.

Mocne i słabe strony

Czasem mamy wpływ, czasem nie. Czasem jest to kwestia predyspozycji, czasem wyborów, a czem jeszcze są to rzeczy wyniesione z domu. Kevin to postać fikcyjna i został stworzony takim jakim był przez scenarzystów. Ale każdy rodzic wie, że dzieciaki potrafią dokazywać. 

No i tutaj oczywiście można toczyć niekończące się dysputy na tego, co to znaczy być dobrym rodzicem, jak wychowywać dzieci i tak dalej. Jedni poślą swoją latorośl do jakiejś wydumanej szkoły, inni wychowują bezstresowo, jeszcze inni są zwolennikami wpajania zasad. 

Ja sobie myślę… i to właściwie taka myśl, która przyświeca mi od dawna, że ja chciałbym, aby moje dzieci potrafiły sobie poradzić w różnych sytuacjach, również tych skrajnych. Chciałbym, żeby były samodzielne i ogarnięte, ale też potrafiły zadbać o swój interes i bronić swego. 

I to jest clue całej sprawy

Dzieciakom trzeba, w miarę możliwości, pozwalać rozwiązywać swoje problemy nawet wtedy, gdy jesteśmy w stanie im pomóc. Bo może zdarzyć się sytuacja, że będzie problem, którego nie będziemy w stanie rozwiązać bo np. będziemy nieobecni. Nietrudno wyobrazić sobie sytuację kryzysową, w której rodzina się rozdzieli i dziecko czy dzieci muszą coś zrobić na własną rękę. 

W takim codziennym życiu rodzic ma mnóstwo okazji, żeby gdzieś coś pomóc, żeby było szybciej np. zawiązać buty. Czasami po prostu spieszymy się i wyręczamy dziecko.

Jakiś czas temu mój syn składał papierowy model i poprosił mnie, żebym my wyciął jakieś dziury skalpelem, bo on nie może. Ja mu wówczas odmówiłem, bo to była wieczorna pora, czytałem mu Władcę Pierścieni i powiedziałem po prostu, że teraz jest czas czytania, nie mogę jednocześnie czytać i wycinać i tak dalej. A później strasznie mnie męczyły wyrzuty sumienia, że mu odmówiłem, bo przecież on nie mógł, a tak bardzo chciał. Męczyło mnie to i męczyło, aż w końcu doszedłem do wniosku, że postąpiłem fatalnie. 

Trzeba było mu po prostu dać ten skalpel, żeby wycinał sam. W najgorszym wypadku by się zaciął. Ale myślę, że byłby bardzo ostrożny i by się nie zaciął. A przy tym nie doświadczył by uczucia bezradności. Zresztą kilka dni temu znów poprosił mnie o wycięcie czegoś i dałem mu ten skalpel. Wyciął, nie zaciął się i wszystko było w porządku. 

#44 Kevin sam w domu okiem preppersa

To, że coś jest niebezpieczne, nie oznacza od razu, że trzeba tego unikać

Niebezpieczne jest danie dziecku skalpela i pozwolenie, by samo wycinało coś w papierze. Niebezpieczne jest danie dziecku wiatrówki albo noża. Tak, to wszystko jest niebezpieczne. 

Ale czy Kevin obroniłby dom, gdyby rodzice posyłali go na lekcję gry na pianinie i pozwalali mu robić tylko bezpieczne rzeczy? Czy w ogóle przetrwałby kilka dni sam w domu? Nie wydaje mi się. Abstrahując od tego, że cały ten scenariusz jest całkowicie niewiarygodny, to właśnie jego łobuzerskość, odwaga i chłopięcy pęd zniszczenia były motorem jego działań. 

I o ile nie można tego w żaden sposób odnieść do prawdziwego życia, to myślę, że w prawdziwym życiu też nie zaszkodzi, jeśli pozwolimy czasem dzieciakom na bycie łobuzami, na bycie odważnymi czy robienie rzeczy niebezpiecznych.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Bądź na bieżąco:

Awaryjny standard łączności polskich preppersów (pdf do pobrania)

#44 Kevin sam w domu okiem preppersa