#6 72 godziny bez prądu

Gaśnie światło. Nie ma wody. Nie działa sieć komórkowa. Czekasz godzinę, dwie, trzy. Na ulicach korki, nad miastem lata śmigłowiec medyczny. Po kilku godzinach dowiadujesz się, że doszło do poważnej awarii sieci energetycznej na dużym obszarze kraju. Nastąpił blackout.

Z odcinka dowiesz się

  • Czym jest blackout,
  • największe awarie prądu w ostatnich latach,
  • komplikacje, jakie niesie ze sobą blackout,
  • jak się przygotować?

Przydatne zasoby

72 godziny bez prądu

Taki scenariusz nie jest całkowicie nieprawdopodobny. W tym roku kilkukrotnie borykała się z nim Wenezuela. W 2003 doszło do potężnej awarii zasilania we Włoszech. I w tym samym roku w USA i Kanadzie 14-16 listopada. Awarią dotkniętych zostało nawet 55 milionów osób. Konsekwencją awarii było wyłączenie 265 elektrowni na terenie północno-wschodniej części USA i części Kanady.

Inne przypadki

  • Indie 2012 r., 620 milionów ludzi dotkniętych blackoutem trwającym 2 dni
  • Indie 2001 r 230 mln ludzi, , 1 dzień
  • Bangladesz 2014 r 150 mln ludzi, ., 1 dzień
  • Brazylia 1999 97 mln ludzi, , od 11 marca do 22 czerwca
  • Brazylia 2009 r87 mln ludzi, , 10-20 listopada

Blackout w Szczecinie

Z powyższych przykładów wynika, że najczęściej zaćmieniem dotknięte są kraje rozwijające się, uboższe, z gorszą infrastrukturą. Niemniej jednak polska infrastruktura też nie jest jakaś super zaawansowana. W 2018 świętowaliśmy 10 rocznicę największej awarii elektrycznej w Polsce, która objęła swoim zasięgiem miasto Szczecin i okolice. Trwała ona niespełna 24 godziny.

Awaria ta była efektem silnych wiatrów. Z kolei rozmaite ekstrema pogodowe to coś, czego w ostatnich latach doświadczamy nadzwyczaj często. Możemy zatem śmiało przyjąć, że duża awaria elektryczna obejmująca całą aglomerację, trwająca od 24 do 72 godzin, jest stosunkowo realna. A na pewno nie niemożliwa.

Najbardziej dotkliwe skutki blackoutu

  • Szpitale – konieczność przejścia na zasilanie awaryjne dla podtrzymywania życia osób, których życie uzależnione jest od różnego rodzaju aparatury. Szpitale praktycznie w całości skupią się na tym. Uzyskanie innej pomocy może być utrudnione.
  • chaos komunikacyjny – brak sygnalizacji świetlnej, niedziałające tramwaje, brak oświetlenia ulic w nocy, chaos, gigantyczne korki i wypadki.
  • Nieczynne instytucje – banki, bankomaty, szkoły, firmy, sklepy – wyjątkiem mogą być małe sklepiki, gdzie w sytuacji wyjątkowej zamiast kasy fiskalnej mógłby funkcjonować tzw. “zeszyt”. Brak dostępu do gotówki oraz płatności za pomocą kart.
  • brak informacji – brak internetu i telewizji, mogą być problemy z telefonią komórkową
  • brak wody – cała infrastruktura związana z wodociągami, zakłady uzdatniania, przepompownie – wszystko to potrzebuje do funkcjonowania energii elektrycznej.
  • brak działającej lodówki i zamrażarki – jeżeli ktoś ma zapas mięsa w zamrażarce, a nie będzię prądu i będzie upalne lato, to niekoniecznie będzie w stanie wszystko samodzielnie przerobić, zanim się zepsuje.

To tylko kilka najistotniejszych skutków blackoutu.

Jak przygotować się na blackout?

Chcąc przygotować nasze mieszkanie na jakąkolwiek sytuację kryzysową, powinniśmy pamiętać o jednej, prostej zasadzie:

człowiek może przetrwać 3 minuty bez tlenu, 3 godziny bez ciepła, 3 dni bez wody i 3 tygodnie bez jedzenia.

Jeżeli zatem chcemy się przygotować na okoliczność zaciemnienia, które w warunkach polskich mógłby potrwać mniej, niż 24 godziny – choć oczywiście lepiej być przygotowanym na dłużej – potrzebujemy przede wszystkim wody.

Ochronę przed warunkami atmosferycznymi zapewni nam mieszkanie. Bez prądu możemy doznać dyskomfortu w zimie lub upalnym latem, jednak z grubsza nie będziemy narażeni na bezpośrednie zimno czy upał.

Woda

Jeżeli chodzi o zapasy wody – człowiek potrzebuje ok. 1 litra wody dziennie, o ile nie podejmuje aktywności, w wyniku której traci tę wodę, lub nie przebywa w warunkach powodujących tracenia wody.

Na 72 godziny dla czteroosobowej rodziny potrzebujemy zatem 12 litrów wody pitnej.

Do tego dochodzi woda do przyrządzania posiłków np. ugotowania makaronu czy ryżu. To uzależnione jest od tego, jakiego rodzaju jedzenie mamy zgromadzone. Ale zakładamy, że potrzebne będzie jeszcze ok. 5-6 litrów wody do celów kuchennych.

Kolejną kwestią jest higiena – chociażby umycie zębów, przepłukanie naczyń czy spuszczenie wody w toalecie. Przy bardzo oszczędnym gospodarowaniu, kiedy wodę użytą do mycia zębów lub zmywania naczyń użytkujemy później do spłukiwania toalety, zapewne wystarczy nam kolejne 10-15 litrów.

By zatem utrzymać względny komfort bytowania w domu przez 3 dni w czasie blackoutu, minimalna ilość wody dla czteroosobowej rodziny to 30-45 litrów. Wiadomo – im więcej, tym lepiej.

Na wszelki wypadek  za wczasu zorientować się, gdzie znajdują się najbliższe ujścia wody pitnej – źródełka czy studnie.

Jedzenie

Jeżeli chodzi o pożywienie, to – zakładając, że chodzi o trzy doby – nie jest ono aż tak ważne jak woda. Na dobę, może dwie, wystarczy nam to, co zwykle posiadamy w lodówce i w szafkach. Jednak nie zawsze w lodówkach i szafkach znajdą się tzw. zalegacze.

Dla bezpieczeństwa powinniśmy zatem posiadać zapasy jedzenia, najlepiej również minimum na trzy doby, składające się z rzeczy o długim terminie zdatności oraz łatwe do przyrządzenia.

Ryże, kasze i makarony to bardzo dobre wypełniacze, jednak wymagają ugotowania. To oznacza, że musimy mieć do tego wodę oraz coś, na czym ugotujemy. Jeśli mamy w domu płytę elektryczną lub indukcyjną, lub w wyniku awarii prądu nie ma też gazu, niezbędny będzie dodatkowy osprzęt np. butla gazowa albo mała kuchenka turystyczna na paliwo stałe. Taką kuchenkę można kupić za naprawdę nieduże pieniądze. Zaczynają się od dwudziestu paru złotych. Przy czym nie ugotujemy na tym dużego obiadu. Raczej odrobinę wody, ryż, makaron, wodę na herbatę czy kawę.

Jeżeli chodzi o jedzenie, najlepszym rozwiązaniem są liofilizaty. Jest to najlepszy kompromis pomiędzy jakością, a łatwością przygotowania. Są to pełnowartościowe posiłki, które wystarczy zalać wrzątkiem w oryginalnym opakowaniu, którego nie trzeba potem myć, tylko się wyrzuca. Przy czym podkreślę – Nie chodzi mi o zupki chińskie tylko o żywność liofilizowaną. Ich wadą jest cena – cena jednego obiadu może kosztować od 40-50 zł wzwyż. To dość droga impreza.

Dobrą opcją są puszki, chociaż trzeba zwrócić uwagę na datę ważności. Paradoksalnie czasem nie jest ona aż tak długa, jak się powszechnie sądzi. Kiedyś zbierałem puszki i ich termin ważności wybiegał na kilka miesięcy wprzód. Więc dobrze zrobić jakiś rekonesans, sprawdzić różne rodzaje konserw w różnych sklepach.

Jeżeli ma to być zapas awaryjny, nie powinno dojść do sytuacji, że otwieramy schowek, a wszystko jest po terminie. Jeżeli zatem mamy jakieś konserwy, których data ważności kończy się za kilka miesięcy, powinniśmy wyrobić nawyk wymiany ich co jakiś czas, stosując system podmianek – od najstarszych – kupujemy nowe i zjadamy stare. Ale to wymaga stałej kontroli. Co ciekawe i zarazem paradoksalne – najdłuższe terminy, jakie widywałem, dotyczyły konserw rybnych szprotek w oleju, makreli w pomidorach itp. To całkiem niezła opcja, ponieważ ryby są wartościowe.

Dobrym rozwiązaniem są awaryjne racje żywnościowe. Takie kostki sprasowanego tłuszczu roślinnego i innych składników, które odpowiadają zapotrzebowaniu organizmu.

Ich niewątpliwą zaletą jest termin ważności, który wynosi często 5, 10 lat. Za ok. 30 zł. możemy mieć 2500 kalorii, więc cena za produkt dający takie profity, jest przyzwoita. Mogą służyć jako uzupełnienie diety.

No i rzecz, którą robili nasi rodzice i dziadkowie – własne przetwory – kompoty z owocami, dżemy i inne przetwory owocowo-warzywne. Najlepiej oczywiście mieć działkę i co roku przygotowywać sobie słoiki. Wyrobić sobie taki nawyk.

Łatwa w przechowywaniu i długo ważna jest także czekolada, zwłaszcza gorzka, o dużej zawartości kakao. Nie jestem na 100 procent pewien, ale wydaje mi się, że można ją jeść jeszcze długo po terminie.

Oświetlenie

Co jeszcze trzeba mieć na taką sytuację awaryjną? Światło. Zarówno światło elektryczne – względnie dobra czołówka z zapasem baterii, jak i świeczki czy tzw podgrzewacze. Siedzenie w ciemności w dłuższej perspektywie nie wpływa korzystnie na morale. W lecie jest długo jasno, ale w zimie zmrok zapada już ok. 16:00 i to naprawdę przytłaczające, kiedy większą część doby siedzi się w ciemnościach. Dobrą opcją jest także urządzenie, które będzie korzystało z ładowania światłem słonecznym lub kręcenia korbką.

Leki

Jeżeli ty lub ktoś z rodziny cierpi na jakieś schorzenia wymagające podawania specyficznych lekarstw, powinieneś zawsze mieć jakiś niewielki zapas. Niestety nie zawsze jest to możliwe z uwagi na to, że niektóre leki są na receptę, a niektóre są takie, że lekarz nawet nie ma prawa wypisać dawki większej, niż zapisana. Więc to jest jedno z największych zagrożeń – leki na cukrzycę, leki na serce, na nadciśnienie itp.

Ponadto w domowej apteczce powinny znajdować się podstawowe leki przeciwzapalne, odczulające, takie jak wapno, przeciwbiegunkowe, przeciwgorączkowe i tak naprawdę wszystko to, czego używacie na co dzień, a co może się przydać.

Gotówka

Na liście mogłoby się znaleźć jeszcze sporo innych rzeczy. W końcu nie mamy pewności, że blackout zostanie zażegnany po 72 godzinach. Jeśli mamy zapasy na 3 doby, a zaciemnienie potrwa miesiąc, będziemy musieli podejmować jakieś aktywności w celu pozyskania jedzenia i picia. Mimo wszystko warto mieć żelazny zapas gotówki. Sądzę, że w takiej kryzysowej sytuacji przestaną na chwilę obowiązywać kasy fiskalne i znajdą się ludzie chętni do sprzedawania wody czy jedzenia wprost z bagażnika. Ale to będzie kosztowało.

Plan B

Oczywiście warto mieć jakiś plan B. Na przykład jeśli mamy działkę ze studnią, to może warto przygotować sobie możliwość uzdatniania wody – tabletki uzdatniające czy filtry + możliwość przegotowania, chociażby nad ogniskiem. Ognisko zresztą może nam posłużyć do przygotowywania posiłków. Więc choć jest obecnie zakaz palenia ognisk, to warto mieć przygotowany, zabezpieczony przed deszczem zapasik drewna – tak na wszelki wypadek.

Skoro działka, to także uprawy. Jeżeli kryzys się nasili, może warto zebrać wszystko, żeby nikt nam nie gwizdnął.

Paliwo

A skoro już jesteśmy przy tym, ważna jest też kwestia paliwa. Wielu preppersów wyznaje takie zasady, żeby tankować do pełna, gdy jest już pół baku. TO znaczy, że zawsze masz między pół a pełnym bakiem. To bardzo sensowna zasada.  

Rozrywki

Co jeszcze? Warto w tym kontekście mieć w domu ogólnie rzecz biorąc książki, gry planszowe, karty, szachy itp. Siedzenie w bezczynności bardzo negatywnie działa na morale.

Lista rzeczy, które mogą się przydać, w czasie takiego kryzysu jest długa. Trzeba pamiętać, że nie zawsze będziemy w stanie wezwać pogotowie, straż pożarną czy policję. W ekstremalnych warunkach możemy być zmuszeni do opuszczenia swojego domu, udzielenia komuś pomocy lub odparcia ataku jakiegoś agresora.

Dodatkowo, im dłuższa będzie awaria, tym kryzys będzie się bardziej nasilał. Zatem zapasy 72-godzinne to absolutna podstawa, która może być tak naprawdę bazą do tworzenia zapasów na dłuższy okres czasu.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *