Twoje finanse potrzebują preppingu bardziej niż cokolwiek innego

To, od której strony powinniśmy budować swoje zabezpieczenia, w dużej mierze zależne jest od tego, jakich czynników ryzyka spodziewamy się w największym stopniu. Jedni mówią o bezpieczeństwie energetycznym, inni o klimacie. I ja też się z tym zgadzam. Ale jest pewien aspekt, który – w moim mniemaniu – potrzebuje pomocy już teraz. Finanse.

Finanse

W 9 odcinku podcastu mówiłem o zapaści ekonomicznej, zaś w 11 o planach rządu na podniesienie płacy minimalnej, więc temat nie jest zupełnie nowy. Ale uporządkujmy sobie to teraz jakoś:

  • Polacy są przekonani o tym, że wzrasta ich poziom zamożności i rośnie dobrobyt w kraju.
  • Inflacja w Polsce w grudniu osiągnęła 3,4 proc.
  • Na całym świecie banki centralne prowadzą coraz bardziej „gołębią” politykę. Stopy procentowe są coraz niższe. W Niemczech pojawiły się już lokaty, za które trzeba płacić. Furorę robią także obligacje o ujemnym oprocentowaniu, a więc takie, które przyniosą kontrolowaną stratę.
  • Najważniejsze indeksy na Wall Street – S&P500, Nasdaq Composite i Dow Jones Industrial Average – rosną nieprzerwanie od 10 lat.

Czytaj także: GUS: Inflacja w styczniu 4,4 proc. NBP? Nic.

Moim zdaniem są to bardzo niepokojące sygnały, które mogą świadczyć o tym, że w najbliższej przyszłości przyjdzie pogorszenie. Tak zresztą działają gospodarki: najpierw jest dobrze, potem źle, potem dobrze i tak w kółko.

Nasza dobra passa trwa już dość długo, ale sygnały odwrócenia trendu są już widoczne w wielu miejscach na świecie.

Wprawdzie mityczny „kryzys” z jakiegoś powodu nadejść nie chce, jednak musimy sobie zdawać sprawę z tego, że on się nie rozpłynie w powietrzu. Owszem: lądowanie może się okazać miękkie, delikatne, bez szoku, jak w 2008 roku. Jednak niemożliwym jest, aby „rosło” w nieskończoność.

Polska w świetle powyższych faktów jest w o tyle trudnej sytuacji, że my jesteśmy przekonani, że u nas jest świetnie, więc będzie świetnie i przebrniemy przez to wszystko z taką łatwością, z jaką przebrnęliśmy w 2008 roku. Jednak w tym miejscu chciałbym odesłać Was do tego tekstu. Lepiej być przygotowanym na nic niż nie być przygotowanym na coś – jak głosi powiedzenie.

Co robić? Jak żyć?

Ja mam to szczęście w nieszczęściu, że rok 2019 był dla mnie dość trudny. Skusiłem się na pewien lukratywny układ, który miał mi zapewnić wyższe zarobki i dywersyfikację zatrudnienia. Niestety w wyniku pewnych komplikacji, plan się nie powiódł.

Skończyłem z mocno okrojonymi dochodami, w negatywnej atmosferze i – co gorsza – przekonany o swojej częściowej winie za porażkę.

Szczęśliwie w grudniu solidnie wziąłem się do roboty (stąd moja nieobecność w podcaście) i zainicjowałem nowe przedsięwzięcie, które stało się naturalnym rozwinięciem wcześniej prowadzonych przez mnie działań. Brzmi to bardzo enigmatycznie, ale chodzi po prostu o to, że wyszedłem ze swoimi usługami na zewnątrz i udało mi się pozyskać nowe kontakty. Dodatkowo dało mi to „pary”, by naprostować pewne rzeczy.

Tak więc rok 2020 zacząłem nie jako ktoś, kto siedzi jak w pączek w maśle i myśli o wzięciu nowych rat na jeszcze większy telewizor, ale jako ktoś, kto właśnie podniósł się z rynsztoka i zaczyna realizację nowych przedsięwzięć.

Nauka, jaką z tego wyniosłem to:

Nie stawiaj wszystkiego na jedną kartę

Przy czym mówiąc to, mam na myśli, żeby nie stawiać wszystkiego na Plan B. Mamy plan A (domyślny), tworzymy Plan B (nasza „jedna karta”) i powinniśmy jeszcze mieć Plan C, lub przynajmniej jakiś pomysł na coś, co mogłoby ewentualnie być planem C, gdy plan B nie wypali.

Nasze finanse są o tyle ważne, że służą nam do finansowania większości przedsięwzięć, a więc są podstawowym narzędziem przetrwania w normalnych warunkach.

I teraz konkret:

1. Powinniśmy w pierwszej kolejności przyjrzeć się naszym źródłom dochodu. Jeżeli jest tylko jedno, powinniśmy się zastanowić nad tym, żeby mieć TRZY!

2. W drugiej kolejności powinniśmy się przyjrzeć kosztom. I właśnie im radziłbym poświęcić dużą uwagę. Byłoby dobrze, gdyby te koszty udało się w jakiś sposób zoptymalizować. Jeśli się nie da, to przynajmniej je znać. Ja mam wszystko rozpisane w arkuszu kalkulacyjnym, na podstawie którego zresztą robię przelewy. Warto to zrobić.

3. Poszukać oszczędności i wygenerować nadwyżki. Ja momentami naprawdę goniłem w piętkę. A – prawdę powiedziawszy – wystarczyłaby jakaś nieduża rezerwa, bym ten chwilowy kryzys okupił dużo mniejszym stresem niż okupiłem.

4. Dwie, trzy formy ulokowania tych nadwyżek. Jedną oczywiście powinna być gotówka, dostępna na wciągnięcie ręki. Ale warto zastanowić się także nad jakimś innym rozwiązaniem. Nie będę tu nic sugerował, niech każdy pomyśli sam.

To wszystko to właściwie jakiś elementarz finansów osobistych, ale prawda jest taka, że jak człowiek nie usiądzie i się tym nie zajmie na poważnie, to samo się to nie zrobi. Na serio! A potem ręka w nocniku.


2 Replies to “Twoje finanse potrzebują preppingu bardziej niż cokolwiek innego”

    • Bartosz Adamiak
      Bartosz Adamiak

      Śledzę ten blog niemalże od początku jego istnienia 🙂 Korespondowałem też kiedyś z Michałem i współpracowaliśmy reklamowo (w sensie firma, w której pracuję – ja koordynowałem). Samo zainteresowanie podcastami również zawdzięczam jemu 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *