GUS: inflacja w styczniu 4,4 proc. NBP? Nic.

Nadszedł ten smutny dzień, kiedy właściwie nie da się ukryć, że jest źle. Jest źle, bo inflacja w ciągu miesiąca wzrosła z poziomu 3,6 proc. w grudniu do 4,4 proc. w styczniu, a NBP nie zamierza na to reagować.

Znaczy to dokładnie tyle, co: przyszedł rachunek za rozdawnictwo i gołębią politykę banku centralnego. Kiedy był czas, żeby zaciskać pasa i robić zapasy, było rozdawnictwo, folgowanie i pompowanie gospodarki tanim pieniądzem. Kiedy widmo recesji zagląda w oczy, następuje kłopotliwa chwila milczenia.

4,4 proc. to oczywiście jeszcze nie te poziomy, co w latach 90-tych, ale – nie oszukujmy się – świat w międzyczasie zmienił się całkiem sporo. Dziś kredyty, pożyczki, karty kredytowe to norma. Wszyscy pożyczają. Nic dziwnego, że NBP nie chce podnosić stóp procentowych. To sprawa wyższej wagi. Podobnie jak sprawą wyższej wagi jest 500+.

Spójrzmy teraz: dano 500+ pewnej grupie ludzi. W efekcie stracą teraz wszyscy (łącznie z tą uprzywilejowaną grupą). Było warto? O ile tylko obywatel nie będzie potrafił dodać 2 + 2 i nie rozumie, że to ciąg przyczynowo-skutkowy, to pewnie ktoś coś na tym ugrał.

I niebawem wszyscy będziemy szastali grubymi banknotami.

Czytaj: Twoje finanse potrzebują preppingu bardziej niż cokolwiek innego


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

4 × two =

Bądź na bieżąco:

Słuchaj najnowszego odcinka:

Koronawirus, Szwecja, lockdown
Koronawirus, Szwecja, lockdown