#9 Ekonomiczny kolaps

Tym razem jest inaczej. Taki tytuł nosi książka autorstwa profesor ekonomii na Harvardzie Carmen Reinhart i Kennetha Rogoffa – również ekonomisty oraz arcymistrza szachowego. Książka opowiada o kryzysach finansowych oraz o przekonaniu, które zawsze towarzyszy ludziom przy okazji takich kryzysów – że tym razem jest inaczej. Zapraszam.

Słuchaj także na:

Z odcinka dowiesz się

  • Skąd biorą się kryzysy
  • Co to są cykle koniunkturalne
  • Jak banki centralne pobudzają gospodarkę
  • Jakie były przyczyny kryzysu subprime oraz bańki dot-com
  • Jak przygotować się na kryzys?

Przydatne zasoby

Tym razem jest inaczej?

Zawsze znajdą się ludzie, którzy będą nas przekonywali, że tym razem jest inaczej. Na Wall Street mamy rekordy? Zawsze po hossie przychodzi bessa. Dlaczego miałoby być inaczej? Prawa rządzące rynkami nie zmieniają się, bo są one pochodną ludzkich zachowań. Nikt przecież nie idzie na giełdę po to, żeby stracić pieniądze. Nikt nie otwiera firmy by zbankrutować. Ludzka natura jest taka, że podejmujemy jakieś działania po to, żeby się wzbogacić, mieć więcej. Oczywiście są także błędne decyzje, zachłanność, chciwość czy w ogóle nieczyste intencje – chęć oszukania kogoś. 

Słuchaj także: #6 2 godziny bez prądu

Dlatego w gospodarkach i na rynkach finansowych występują cykle koniunkturalne. Najpierw coś się rozpędza, rozgrzewa, a po osiągnięciu pewnego punktu zaczyna się schładzać, zwalniać. Obecnie świat znajduje się na etapie, kiedy minęliśmy szczyt koniunkturalny i wszystko zaczyna zwalniać, mamy coraz więcej negatywnych wskaźników. Oczywiście w dalszym ciągu są ludzie, którzy chcieliby coś na tym jeszcze zarobić, bo wiadomo, że…

Kto zjada ostatki, ten piękny i gładki

Dwa ostatnie kryzysy były pochodną głupoty, chciwości i dobrych chęci, którymi – jak wiadomo – piekło jest wybrukowane. Kryzys subprime z 2008 roku wziął się stąd, że jakiś populista zapragnął, by każdy amerykanin miał własny dom, a lobby banksterskie zrobiło wszystko, by to umożliwić. Kredyty posypały się szerokim strumieniem, pieniądz był tani, co umożliwił bank centralny USA, powstały odpowiednie regulacje prawne – a właściwie deregulacje, bo zlikwidowano Glass-Steagall Act – zapis o niełączeniu bankowości inwestycyjnej z depozytowo-kredytową, który powstał zaraz po Wielkim Kryzysie z lat 20-tych, zaczęto także pod egidą państwa emitować silnie toksyczne instrumenty finansowe, które w owym czasie zalały rynek. W ciągu kilku lat doprowadziło to do katastrofy, której straty liczone są do dziś.

Słuchaj także: #4 To czeka każdego

Rok 2001 to bańka dot-comów. Wydawać by się mogło, że temat zupełnie inny, jednak ma pewne cechy wspólne. W 2007 była bańka mieszkaniowa, w 2001 bańka spółek internetowych, którymi wszyscy się zachłysnęli. Cechą wspólną były niskie stopy procentowe, które sprawiały, że ludziom i firmom nie opłacało się oszczędzać, bo odsetki były niskie, za to opłacało się brać kredyty. Banki centralne w ten sposób stymulują gospodarkę. Gdy gospodarka idzie w dół, idą także stopy, by stymulować wzrost – ludzie i firmy biorą kredyty i inwestują – kupują mieszkania, urządzenia, maszyny, samochody, akcje i inne instrumenty finansowe. Gdy pojawia się inflacja, kurek z pieniędzmi zaczyna być dokręcany, czyli stopy idą w górę. Oznacza to, że w górę idą także raty kredytów, co sprawia, że rentowność inwestycji staje się mniejsza i część ludzi, która się przeliczyła ze swoimi możliwościami przestaje spłacać albo bankrutuje. 

Rola FED

Jeżeli prześledzicie wysokość stóp procentowych amerykańskiego FEDu i recesje, łatwo zauważyć pewną prawidłowość – normalizacja polityki pieniężne, czyli podnoszenie stóp procentowych, trwa do pewnego momentu, po czym zaczyna się recesja, obniżka i sztuczna stymulacja rynku. Tak było, jest i będzie. 

Źródło: https://fred.stlouisfed.org/series/FEDFUNDS

Recesje i kryzysy to moment, w którym pieniądze zmieniają właścicieli. Tracą zwykli frajerzy, którzy dali się namówić na tani kredyt, ale z jakiegoś powodu nie byli w stanie zrealizować zysku, sfinalizować inwestycji. Zyskują ci, dla których okazją inwestycyjną jest ta cała sytuacja, i którzy są świadomi tego, jak to działa. 

Dziś znajdujemy się w momencie tuż po szczycie koniunkturalnym. Rekordy na Wall Street to już ostatnie podrygi. Wkrótce FED zacznie obniżać stopy procentowe. Tak naprawdę jeszcze nie wydarzyło się nic strasznego, ale nie oszukujmy się – tym razem nie jest inaczej. Na pewno coś wypłynie. CHociażby fakt, że historyczna hossa napędzana jest długiem. 

Słuchaj także: #5 Czy warto być preppersem?

Dlaczego mówię o Stanach Zjednoczonych, FED i Wall Street? Bo jak USA kichnie to cały świat ma katar. A tak się składa, że obecnie dwie największe gospodarki świata prowadzące sobą wojnę handlową. I nie tylko te dwie, bo Donald Trump używa ceł i sankcji również wobec innych krajów, takich jak chociażby Iran, z którym Europa jednak chce handlować. Tam się dzieją naprawdę grube rzeczy. Jeśli się nad tym głębiej zastanowimy, to można sobie zadać pytanie, dlaczego Iran jest celem ataków Trumpa, a Arabia Saudyjska nie. Iran jest szyicki. Większość światowego terroryzmu islamskiego to ruchy sunnickie. Można by pomyśleć, że są terroryści źli i dobrzy. Tam są załatwiane jakieś grubsze interesy. 

Ale wracając do kolapsu ekonomicznego – świat znajduje się w momencie tuż przed tragedią. Wielu ludzi zdaje sobie z tego sprawę. Bardzo wielu temu zaprzecza, bo twierdzą, że tym razem jest inaczej albo mają w tym jakiś interes. Ale też są za młodzi, bo ostatni kryzys był ponad 10 lat temu. Ja pamiętam dzień bankructwa Lehman Brothers. To był drugi rok mojej pracy. Gówno wtedy wiedziałem i jeszcze mniej rozumiałem. Szczęśliwie Polska przebrnęła przez tamten kryzys bez większego szwanku. 

Wenezuela nad Wisłą?

I tu dochodzimy do naszego kraju, w którym od kilku lat rządzi rząd prowadzący politykę z mocnym naciskiem na socjal. Wybraliśmy model, w którym gospodarka stymulowana jest przez konsumpcję napędzaną pieniędzmi rozdawanymi za darmo – nawet nie tanim kredytem. Oczywiście skądś te pieniądze muszą się brać. Biorą się z podatków, których pojawia się coraz więcej, choć większość ludzi nie jest tego w ogóle świadoma. A więc pewne liczby nam rosną, ale inne – których nie widać – maleją. Wiecie… nie jestem ekonomistą, ale trochę czytam i słucham. I bynajmniej nie mam tu na myśli propagandy opozycyjnej. Jednak faktem jest, że jedziemy po koleinach, które wcześniej wyrobili na przykład Grecy czy Wenezuela. Nie jest powiedziane, że skończymy tak jak Grecja czy Wenezuela, ale gdyby coś w światowej gospodarce poszło nie tak, nie jest powiedziane, że znów przejdziemy bez szwanku.

Moim zdaniem mamy naprawdę dużo powodów do obaw, zwłaszcza, że idą wybory i obie strony prześcigają się w obietnicach, komu i ile dadzą. 

Jak się ratować?

  1. Pozbądź się zadłużenia – obecnie jest najgorszy możliwy moment na branie zobowiązań finansowych. NBP wprawdzie nie zamierza podnosić stóp procentowych – wręcz przeciwnie, zaczynają mówić o obniżeniu, ale cholera wie, jak to będzie z tą pracą za moment. 
  2. Zacznij oszczędzać – niskie stopy procentowe nie sprzyjają oszczędzaniu – wręcz przeciwnie, sprzyjają pożyczaniu i konsumowaniu. Ale trzeba iść pod prąd. To właśnie w tym tłumie ludzi, którzy nie oszczędzają będzie najwięcej bankrutów, ludzi, którzy potracą pracę, pieniądze, a czasem i życie niestety. To dobry moment, żeby być ostrożny i rozsądny w wydawaniu pieniędzy. 
  3. Pozasystemowe sposoby oszczędzania – kryptowaluty i metale szlachetne. Ja osobiście nie jestem zwolennikiem kryptowalut. Uważam, że te rynki mogą być niebezpieczne. Metale jako forma niewielkiego zabezpieczenia są dużo bardziej bezpieczniejsze. 
  4. Ustabilizuj swoją sytuację zawodową – jeżeli potrzebujesz lub chcesz zmienić pracę, zrób to jak najszybciej. To końcówka rekordowo niskiego bezrobocia.

To takie chyba cztery najważniejsze rzeczy, które przychodzą mi do głowy. Oczywiście można pewnie zrobić więcej, ale i te cztery mogą być trudne i przysporzyć nam sporo pracy i wysiłku. 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *