#17 Preppers w wielkim mieście: plecak ucieczkowy

Dziś tematem jest plecak ucieczkowy, który pozwoli nam na kontynuowanie życia po tym, gdy skończą nam się zapasy, a kryzys będzie trwał nadal. W scenariuszu tym zakładamy ewakuację do wcześniej upatrzonego miejsca, w którym znajdować się będą naturalne zasoby wody i żywności.

Zobacz także: Jak zostać preppersem?

Słuchaj także na:

Przydatne zasoby

Jak widać, jest sporo materiałów o tym, jak budować plecak ucieczkowy i co powinno się w nim znaleźć. Ja z grubsza nie widziałbym sensu w powtarzaniu tego jeszcze raz, tyle że wydaje mi się, że mam coś w tym temacie coś do dodania. Otóż chodzi mi o to, że przeważa takie podejście, że plecak ucieczkowy powinien być jak najlepiej wyposażony, ale przy tym jak najlżejszy. Najlepszy w każdym względzie, uniwersalny i dobry na każdą okazję. W teorii wydaje się to mieć dużo sensu, ponieważ nie jesteśmy w stanie przewidzieć, w jakiej sytuacji będziemy tego plecaka potrzebowali. Ale w praktyce – czy jesteśmy w stanie zbudować taki plecak?

Słuchaj także: #16 Preppers w wielkim mieście: zapasy żywności

Jestem pewien, że gdyby się nad tym głębiej zastanowić, dałoby się to wszystko jakoś uporządkować i uprościć. No bo tak: po co opuszczać dom? W jakich okolicznościach opuściłbym dom w trakcie kryzysu? Do głowy przychodzą mi takie przykładowe sytuacje: 

Sytuacje, w których opuściłbym dom

  • gdy budynek lub okolica, w której mieści się moje mieszkanie, byłby narażony np. na zniszczenie
  • gdyby w bezpośrednim sąsiedztwie pojawiło się zagrożenie np. ze strony innych ludzi np. grasujących band łupieżców czy krwiożerczych najemników
  • gdyby skończyły mi się zapasy

Aha… dom jeszcze mogę opuścić, gdy się będzie palił, ale wtedy nie będę brał plecaka ucieczkowego, bo przede wszystkim będę chciał ratować rodzinę i życie. Gdy mieszkanie wypełnia się trującym dymem, każda sekunda jest cenna, a w powrocie do normalnego życia po utracie mieszkania i dobytku całego życia w pożarze nie pomoże żaden plecak. Chyba, że miałbym tam pół miliona złotych. Ale chwilowo i tak nie dysponuję taką gotówką. 

Gdybym miał oszacować prawdopodobieństwo tych trzech sytuacji, powiedziałbym – może jestem w błędzie – że dwa pierwsze są raczej dość mało prawdopodobne. Jest to jakieś ryzyko szczątkowe. Co do trzeciego – że będzie jakiś mega kryzys w wyniku którego będę uwięziony w mieszkaniu przez dwa tygodnie, a potem skończy mi się woda – no niestety uważam, że coś takiego jest dość prawdopodobne. Może to być efekt ciężkiego kryzysu gospodarczego, kryzysu politycznego i zamieszek, ataku terrorystcznego na sieć energetyczną czy nawet wojny.

Wydaje mi się, że gdzieś tak na 80%, mój plecak musi służyć właśnie temu, żebym mógł przenieść się z mieszkania w miejsce, gdzie mam dostęp do wody pitnej, by tam biwakować lub ewentualnie żeby uzdatnić wodę i przetransportować ją z powrotem do domu. Czyli w sumie mamy dwa warianty + jeszcze rozróżnienie na dwie pory roku: zimną i ciepłą.

Ciąg dalszy w podcaście…


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *