#16 Preppers w wielkim mieście: zapasy żywności

Gromadzenie zapasów wydaje się być sprawą stosunkowo łatwą, o ile dysponujemy niewielkim magazynem. Albo jeżeli mamy dom z piwnicą, stodołą, a także gospodarstwo ze świniami, kurami i krowami. No dobrze. Ale co, jeżeli nie mamy tego wszystkiego?

Zobacz także: Jak zostać preppersem?

Słuchaj także na:

Przydatne zasoby

Typowe problemy z przechowywaniem jedzenia

  1. Jedzenie się psuje
  2. Jedzenie zajmuje miejsce
  3. Jedzenie musi być w miarę proste w przygotowaniu i zjadliwe
  4. Ważniejsza, niż jedzenie jest woda, która zajmuje więcej miejsca

Większość produktów spożywczych ma swój termin ważności. Jest to wymagane przez prawo. Występują dwie formy określenia terminu ważności “najlepiej spożyć przed” i “należy spożyć do”.

Różnica jest taka, że w tym pierwszym przypadku produkt po dacie ważności prawdopodobnie będzie nadawał się do spożycia, ale może utracić część swoich właściwości. Może zmienić się jego smak. I może oczywiście się zepsuć.

Słuchaj także: #14 Ruinerwold: holenderskie Cloverfield Lane 10

W przypadku tych drugich, po upłynięciu terminu ważności, a czasem nawet i przed, produkt zupełnie nie nadaje się do spożycia i może być nawet niebezpieczny. 

Przykładem produktów, które po upływie terminu ważności mogą być niebezpieczne to np. różnego rodzaju produkty na bazie przetworzonego mięsa – konserwy, wędliny, ale też sery i wszystko to, co ma dużo wody. 

Produkty, które względnie dobrze się trzymają, nawet po terminie ważności, to wszelkie rzeczy sypkie – ryż, makaron, kasze, różnego rodzaju fasole czy mąki. Niektóre z nich można przechowywać dosłownie latami, o ile są przechowywane w sposób odpowiedni – najlepiej w suchym, zacienionym miejscu, w temperaturze pokojowej. Są też takie produkty, jak na przykład miód. Prawdziwy miód można trzymać latami i nic mu nie będzie. 

Przy czym w niektórych przypadkach, jeżeli planujemy przechowywać coś dłużej, niż rok-dwa lata, pewnie warto pomyśleć o zamianie oryginalnego opakowania na jakieś inne.

Słuchaj także: #12 Bomba atomowa – jak przetrwać?

Na blogu domowy-survival.pl jest artykuł o przechowywaniu żywności w butelkach PET – oczywiście porządnie umytych i oczyszczonych. Pod tekstem wywiązała się jednak dyskusja i okazało się, że jest całkiem spora grupa przeciwników tego sposobu magazynowania żywności z uwagi na ewentualną wilgoć, która mogłaby się wydzielać i osadzać na ściankach, co powodowałoby rozwój grzybów i bakterii. Jako alternatywę, przeciwnicy petów podają opakowania np. papierowe czy materiałowe. Jednak w przypadku produktów zbożowych problemem są robaki – mole i inne robactwo. Prawdopodobnie można je jednak zjeść – to bogate źródło białka. Oba sposoby pewnie mają plusy i minusy. 

Daty ważności

Jak patrzyłem po rozmaitych produktach żywnościowych w sklepie, daty ważności zwykle wynoszą od kilku miesięcy, do maksymalnie dwóch lat. Oczywiście rzeczy sypkie mogą utrzymać się dłużej, ale nie mamy takiej gwarancji. Ponadto rzeczy sypkie wymagają dużej ilości wody do przygotowania np. makaron. Ryż czy kasza trochę mniej. Oprócz wody wymagane też jest jakieś źródło ciepła np. butla z gazem i kuchenka turystyczna. I o tym także trzeba pomyśleć, robiąc zapasy. 

Dobrze też rotować żywność tzn. zjadać zapasy kupione najwcześniej, a na ich miejsce dokładać nowe, z dłuższą datą ważności. Wówczas, w sytuacji kryzysowej wszystko ważne będzie jeszcze rok-dwa lata. Ale – jak za chwilę się przekonacie – nie potrzebujemy zapasów ważnych aż tak długo.

Czytaj także: SHTF – co to znaczy?

Ile żywności należy zgromadzić i jakiej? 

Problemem preppersów mieszczuchów jest często ograniczona przestrzeń. Nie każdy jest w stanie wygospodarować odpowiednio dużo miejsca na zapasy, które hipotetycznie nigdy się nie przydadzą. A co gorsza – największym problemem tak naprawdę nie jest jedzenie, a woda.

Woda

Potrzebujemy ok. 1,5 litra wody na osobę dziennie + wodę do gotowania i spłukiwania toalety, ew. jakieś przemycie twarzy czy rejonów strategicznych. To oznacza, że dla czteroosobowej rodziny potrzebujemy minimum zgrzewkę wody na dzień, a i tak będzie to dość skromny zapas. 

Wydaje mi się, że realnie jesteśmy w stanie zgromadzić zapasy wody na góra 10-15 dni. Jeśli ktoś ma większe mieszkanie, pewnie może sobie pozwolić na więcej: 20-30 dni. Ale perspektywa roku czy nawet pół roku to czyste mrzonki. Musimy mieć jeszcze przestrzeń do życia. 

Zapasy żywności powinny odpowiadać mniej więcej zapasom wody. Nie ma sensu gromadzić żywności na 30 dni, jeśli wody mamy na 10. 

Czytaj także: Zestaw EDC

Dlaczego warto mieć więcej żywności, niż wody?

1) żywności mocno skondensowana, jak awaryjne racje żywnościowe typu Seven Oceans, możemy spakować nawet do plecaka ucieczkowego i wyjść z domu np. w poszukiwaniu wody.

2) W naszym położeniu geograficznym, woda jest nieco łatwiejsza do pozyskania, niż żywność.

Znane dania

Dobrze gromadzić takie zapasy, które będziemy w stanie przetworzyć w zjadliwy posiłek np. ja lubię czasami zrobić prosty makaron z sosem. Składa się z makaronu i podgrzanej passaty z kartonika. Passata też może stać kilkanaście miesięcy poza lodówką. Worek makaronu i kartonik sosu to już właściwie całkiem dobry posiłek. A jeśli jeszcze go doprawimy, to mamy ucztę. Można też zrobić wariant z keczupem, jak ktoś zaproponował na facebooku. Wbrew pozorom keczup jest bardzo wartościowy. A do tego dosyć trwały.

Innym przykładem jest danie zwane Moros y Cristianos czyli Maurowie i Chrześcijanie. Danie kuchni karaibskiej, składające się z czarnej fasoli (może być tak naprawdę każda fasola) i ryżu, oczywiście odpowiednio doprawionych. Proste, szybkie i dość łatwe w przygotowaniu z łatwo przechowywalnych składników. Zawiera sporo białka roślinnego i węglowodanów.

Jeszcze jedno danie z facebooka, które bardzo mi się spodobało: kasza z mięsem z puszki i keczupem. To już jest naprawdę wypas. Kaszy można nie odcedzać. Szkoda wody. Będzie taka nieco rzadsza potrawka. 

W ogóle zupy są bardzo wydajne. Wprawdzie potrzeba do nich wody, ale jak zrobimy gar zupy, to cała rodzina może ją jeść praktycznie przez cały dzień. I dodatkowo woda spożyta w zupie nawadnia organizm. 

A zatem!

Sądzę, że będąc preppersem w mieście jesteśmy w stanie dość łatwo przygotować się na kryzys trwający 72 godziny, tygodniowy czy nawet dziesięciodniowy. Ale w przypadku sytuacji, gdy ten kryzys przedłuża się na więcej, niż dwa tygodnie, konieczna może okazać się ewakuacja, za którą idzie konieczność budowy plecaka ucieczkowego, przygotowania planu ucieczkowego, lokacji ucieczkowej, ale także zdobycia podstawowych umiejętności przetrwania, jak budowanie schronienia, pozyskiwanie i oczyszczanie wody, rozpalanie ogniska, zdobywanie dzikiego pożywienia. I to jest właśnie powód, dla którego warto jechać na biwak do lasu. Ale o tym będzie w kolejnym odcinku podcastu. 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *