Smak zaskoczenia

Dziś będzie przypowieść. Przypowieść o tym, jak pokładamy w czymś swoją niezachwianą wiarę, a to… pęka. Po prostu pęka. Nie jest to wpis o nożu, jednak od noża zacznę. Oto bowiem pewnej pięknej niedzieli zamierzałem ugotować bogracz dla mojej familii.

Słuchaj: #16 Preppers w wielkim mieście: zapasy żywności

Zaskoczenie

Otóż zdarzyło się, że nie mogłem odkręcić słoika z papryką grillowaną. Był za mocno zapasteryzowany. W takich wypadkach najlepiej podważyć pokrywkę nożem i zaraz puści. Wiąże się to niestety z tym, że pokrywka praktycznie będzie do wyrzucenia.

Wybrałem nóż, który leżał pod ręką, ale także w którym pokładałem dużą wiarę. Głownia grubsza, niż w typowych kuchenniakach. Również lepsza stal. Podważyłem i usłyszałem dziwne „pstryk”. A gdy wyjąłem nóż spod pokrywki, okazało się, że…

…został on pozbawiony czubka!

Ktoś powiedzieć może: eee… mogło być gorzej. To się da jeszcze wyprowadzić. Nie ma tragedii. Nóż w zasadzie nadal posiada większość swoich cech.

Tak. To prawda. Ale tym, co pękło również, przy okazji, jest moje zaufanie do tego noża. I do tego typu noży. Na przyszłość dwa razy się zastanowię, gdy użyję noża do tego typu operacji. I najpewniej wezmę jednak kuchenniaka, który jest dużo tańszy.

Słuchaj: #17 Preppers w wielkim mieście: Plecak ucieczkowy

By jego śmierć nie poszła na marne…

No dobra. Nie dramatyzujmy. Rzeczywiście nóż w dalszym ciągu nadaje się do użytku. Po prostu nie ma czubka 🙂

Ale chciałem wyciągnąć z tej lekcji jak największą naukę. I oto moje wnioski.

1. Nie można pokładać zbyt dużej wiary w przedmiotach

Nóż to dobry przykład, ponieważ preppersi i survivaliści bardzo często są fanami „jednego noża” tzn. mówią, że trzeba kupić możliwie jak najlepsze narzędzie, które nigdy nas nie zawiedzie. Wiem, że Spyderco Tanacious nie jest nożem z najwyższej półki, ale tez nie jest nożem z najniższej półki. To niska średnia półka.

Ale sądzę, że tak naprawdę to może się zdarzyć z DOSŁOWNIE KAŻDYM NOŻEM. Metal ma swoją strukturę. Czasem siła zostanie przyłożona tak, czasem inaczej. To tak jak z nogą – upadniesz setki razy dobrze, a raz upadniesz nieszczęśliwie i złamiesz. W trzech miejscach.

Dlatego ja nigdy nie byłem fanem takie podejścia, że trzeba kupić najlepszy możliwy nóż, nie oszczędzając przy tym pieniędzy. Lepiej mieć kilka takich, które będą reprezentowały rozsądny stosunek ceny do jakości. Wiecie, o jakich nożach mówię.

2. Nie, nie. To się nigdy nie zdarzy

Moja małżonka kiedyś stawiała często kubek herbaty na oparciu fotela. Ja mówiłem „zwalisz ten kubek. Prosto na kontakt!”. A ona, „nie, nie… przecież nie spadnie”. No i któregoś razu spadł.

To w zasadzie sprowadza się do podobnej refleksji, jak punkt poprzedni. NIE MOŻEMY przyjąć, że coś nie ma prawa się zdarzyć. Nóż nie pęknie? Proszę bardzo – pękł! Kubek nie spadnie? Spadł. Blackout nie nastąpi? Oczywiście, że może nastąpić. Może nawet dziś. Czemu nie?

Świat pełen jest całkowitej losowości i chaosu.

3. Bądź przygotowany na to, że twój plan zawiedzie

Ostatni, kluczowy wniosek.

Sądzisz, że jesteś preppersem? Że masz plan i zaplecze? No to jeszcze uwzględnij to, że cały twój plan może trafić szlag z zupełnie nieprzewidzianego powodu. Czasem wprost absurdalnego i niepoważnego.

Miej plan C.

Słuchaj: #18 Preppers w wielkim mieście: Pozostanie w mieście


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *